Podsumowanie sezonu 2025 / 2026

Każdy sezon zaczyna się podobnie – od pierwszych przygotowań, pierwszych prognoz, pierwszych pytań: „Czy już?”, „Czy się uda?”, „Czy warunki dopiszą?”. Ale prawda jest taka, że żadna zima nigdy nie jest taka sama. Ale za to każda musi w końcu choć na chwię ustąpić.

Ta przyszła do Zieleńca z konkretnym planem. Najpierw spokojnie się rozkręcała, żeby chwilę później wejść na pełne obroty i pokazać, jak wygląda narciarska codzienność w najlepszym wydaniu. Były poranki z idealnym sztruksem, były wieczorne jazdy przy światłach, były dni, kiedy chciało się zostać na stoku jeszcze jeden zjazd dłużej. A potem jeszcze jeden.

Zima – jak to ona – potrafiła też zaskoczyć. Czasem temperaturą, czasem kaprysem, czasem chwilą zawahania. Ale właśnie wtedy najlepiej było widać, czym naprawdę jest Zieleniec. Mikroklimat, doświadczenie ludzi, przygotowanie tras – wszystko to sprawiało, że nawet w trudniejszych momentach można było robić to, co najważniejsze: jeździć. I w tym wszystkim byliście Wy. Od pierwszych dni sezonu aż do jego ostatnich godzin. Z planem na weekend, z decyzją podjętą spontanicznie, z rodziną, ze znajomymi albo po prostu – dla siebie.

To nie był tylko sezon narciarski. To był kawał dobrze przeżytej zimy.


Tegoroczny sezon narciarski trwał dokładnie 113 dni – od 29 listopada, godz. 9:00 do 22 marca, godz. 20:00. To daje:

  • 2 723 godziny jazdy
  • 163 380 minut na stoku

Za tymi liczbami stoi jednak coś znacznie ważniejszego – tysiące historii, spotkań i momentów, które zostają na dłużej niż sam sezon.


Od pierwszych śladów do pełnych tras


Start sezonu miał w sobie coś symbolicznego – pierwsze zjazdy, pierwsze kolejki do wyciągów i pierwsze „no dobra, zaczynamy”. Z każdym kolejnym dniem Zieleniec się rozkręcał. Dołączały kolejne trasy, przyjeżdżało coraz więcej osób, a zimowy rytm wchodził na właściwe obroty.


Świąteczny klimat i noworoczna energia


Grudzień i przełom roku to w Zieleńcu zawsze moment szczególny. Święta upłynęły pod znakiem rodzinnej atmosfery i spokojnego łapania oddechu w górach. Chwilę później wszystko przyspieszyło – Sylwester i pierwsze dni stycznia to już pełna energia, dużo ruchu i jeszcze więcej radości na stokach.
Tak właśnie powinno się wchodzić w nowy rok.


Ferie, które wypełniły góry


Kiedy przyszły ferie, Zieleniec pokazał swoją pełną skalę. Na stokach pojawili się narciarze i snowboardziści z całej Polski – dzieci, młodzież, dorośli. Szkolenia, pierwsze kroki na nartach, szybkie przejazdy i długie dni spędzane na świeżym powietrzu. To był czas intensywny, ale jednocześnie bardzo „nasz” – dokładnie taki, dla jakiego istnieje Zieleniec.

Energia wydarzeń


Sezon to nie tylko jazda – to także wydarzenia, które nadają mu tempo. Eska Winter Patrol zamieniła Zieleniec w centrum zimowej zabawy – muzyka, spotkania i świetna atmosfera przyciągnęły tłumy. Z kolei Projekt Dolnośląska Zima pokazał, jak mocno region żyje zimą i jak wiele dzieje się wokół niej – także poza samymi trasami.


Puchar Orlicy – tradycja, która trwa


Ważnym elementem sezonu był również cały cykl Pucharu Orlicy. Kolejne rundy przyciągały zawodników w różnym wieku i na różnym poziomie zaawansowania. Dla jednych była to sportowa rywalizacja, dla innych pierwsze poważne starty – dla wszystkich ogromne emocje. To wydarzenie od lat buduje tożsamość Zieleńca i wciąż robi to świetnie.


Najlepsi w Polsce


W trakcie sezonu dotarła do nas jeszcze jedna bardzo wna wiadomość. Zieleniec Sport Arena został uznany najlepszym ośrodkiem narciarskim w Polsce.
To wyróżnienie nie byłoby możliwe bez Was – bez tych wszystkich dni, które spędziliście właśnie tutaj.

Świąteczny klimat i noworoczna energia


Grudzień i przełom roku to w Zieleńcu zawsze moment szczególny. Święta upłynęły pod znakiem rodzinnej atmosfery i spokojnego łapania oddechu w górach. Chwilę później wszystko przyspieszyło – Sylwester i pierwsze dni stycznia to już pełna energia, dużo ruchu i jeszcze więcej radości na stokach. Tak właśnie powinno się wchodzić w nowy rok.

To jednak nie wszystko. Wszak sezon toczył się nie tylko na trasach. Równolegle – trochę obok, ale równie intensywnie – działo się coś jeszcze. Zieleniec żył także w Waszych telefonach, relacjach, komentarzach i udostępnieniach. I to na skalę, której sami się nie spodziewaliśmy.


Finał sezonu – ostatnie zjazdy i niedosyt


Każdy sezon kiedyś się kończy. Nawet ten najlepszy. Końcówka przyniosła już wiosenne akcenty, ale Zieleniec do samego końca trzymał poziom. Ostatnie dni to wciąż bardzo dobre warunki, szczególnie tam, gdzie mikroklimat robi swoje. I choć ostatni zjazd zawsze ma w sobie nutę niedosytu, jedno jest pewne – to był sezon, który zostaje w głowie na długo.


Zieleniec nie tylko zimą


Bo choć narty i snowboard są sercem Zieleńca, to tak naprawdę jest to miejsce całoroczne. I kiedy śnieg powoli ustępuje miejsca zieleni, zaczyna się zupełnie nowy rozdział.


Wiosna przychodzi tu spokojnie, ale zdecydowanie. Najpierw pojawia się cisza, której zimą trochę mniej – przestrzeń, oddech, więcej miejsca na zatrzymanie się i złapanie dystansu. Szlaki piesze zaczynają znów przyciągać tych, którzy chcą zobaczyć góry bez pośpiechu. To idealny moment na pierwsze dłuższe wędrówki, odkrywanie mniej oczywistych tras i powrót do miejsc, które zimą mijaliśmy tylko z perspektywy stoku.

Chwilę później wszystko przyspiesza. Na dobre ruszają rowery – zarówno klasyczne trasy, jak i coraz popularniejsze singletracki, które w tej części Sudetów tworzą jedną z ciekawszych sieci w Polsce. Do tego dochodzą bike parki, które pozwalają poczuć zupełnie inną dynamikę gór – bardziej techniczną, bardziej wymagającą, ale równie satysfakcjonującą.

Nie można zapomnieć o punktach widokowych i wieżach, z których rozciągają się panoramy na Góry Orlickie, Bystrzyckie i całą Kotlinę Kłodzką. To miejsca, które pokazują skalę i różnorodność tego regionu – i często zostają w pamięci na długo.

Zieleniec jest też świetną bazą wypadową. Kilkanaście, kilkadziesiąt minut i jesteście w zupełnie innym świecie – uzdrowiskach, miasteczkach, na kolejnych szlakach, przy atrakcjach, które spokojnie mogłyby wypełnić osobny weekend.

A nad tym wszystkim unosi się coś, czego nie da się łatwo zmierzyć ani opisać – mikroklimat. Ten sam, który zimą pomaga utrzymać świetne warunki na stokach, latem i wiosną daje coś równie cennego: świeżość, lekkość i poczucie, że naprawdę odpoczywacie.

Dlatego Zieleniec nie kończy się wraz z sezonem narciarskim. On po prostu zmienia tempo. I wciąż zaprasza – tylko trochę inaczej.


Dzięki – i do zobaczenia


Dziękujemy Wam za ten sezon. Za obecność, energię, uśmiechy i wszystkie chwile spędzone razem na stokach. Za każdy wjazd, każdy zjazd i każdą dobrą emocję.


Możemy już spokojnie zacząć odliczanie do kolejnej zimy. I coś nam mówi, że minie szybciej, niż się wszystkim wydaje.